Dla Ciebie MIRANDA


słodka pręgowana kruszynka, która przybyła do naszego domu 22 maja 2004, w wieku niespełna 12 miesięcy.
Oto "wyciąg" z dowodu osobistego Mirandy

Nazwa, przydomek:
Dla Ciebie Miranda
Rasa:
bokser
Data urodzenia:
13.06.2003r.
Masć: żółta
Nr rodowodu
tylko metryczka
Hodowca:
Kamila Mazurowska
Własciciel:
Agnieszka i Zbigniew Skiba

tutaj poznasz mamę Mirandy - Laleczkę

a tutaj szanownego papę - Torcika



Przyjmując do domu drugiego psa, w dodatku całkiem podrośniętą sukę, mieliśmy duże obawy, czy towarzystwo się zaakceptuje. Figa nie ma łatwego charakteru, jest osobnikiem b. dominującym, w dodatku potwornie rozpieszczonym przez całą bliższą i dalszą rodzinę. Baliśmy się jej ew. ataków zazdrości.
Na pierwsze spotkanie umówiliśmy się z Kamilą (hodowcą Mirandy) w miejscu neutralnym dla obu suk, tzn. na Polach Mokotowskich. Gdyby już tam Figa postanowiła zjeść Mirandę - to nici z adopcji. Na szczęcie Figa łaskawie ignorowała malucha - była zajęta galopowaniem za kółeczkiem :). Mirandecka okazała się iskierką o niespożytej wręcz energii. "Wykończyła" gonitwami parę napotkanych piesków i wcale nie miała ochoty przestać. Po powrocie do domu, Figa była mocno zdziwiona, że to coś pręgowanego, szybko się ruszającego wlazło na jej włości. Pierwsze 3 dni były dla nas pełne napięcia i wyczekiwania potencjalnego wybuchu. "Ciotka" Figa na początku zachowywała się jak klawisz więzienny, łaziła za małą krok w krok, nie pozwalając jej nic wąchać i wychodzić z przedpokoju. Burczała na Mirandę, co chwila zaganiając ją do przedpokoju, do kąta. Z upływem godzin Figulencja przyzwyczajała sie do pręgowanej współlokatorki, bo pozwalała jej poruszać się po co raz większej powierzchni mieszkania. Po kilku dniach Mira mogła włazić już wszędzie - do wszystkich pomieszczeń i na wszystkie kanapy :).
Nie obyło się niestety bez ekscesów mrożących krew w żyłach - suki parę razy wzięły się za łeb przy karmieniu - na szczęście bójki tylko groźnie wyglądały, bo suczydła oprócz przeraźliwych warkotów, charkotów i kotłowanimy, nic sobie nie robiły.
Teraz jedzą razem w kuchni uprzejmie się ignorując. Musimy tylko uważać aby Miranda jamochłon, po opróżnieniu własnej miski, nie dossała się do michy Figi. Gdy miski są już puste, suczydła bez awantur nawzajem je sobie wylizują.
To była bardzo dobra decyzja aby zaopiekować się Mirandą. Dwa boksery zdecydowanie lepiej się chowają niz jeden. Pod naszą nieobecność spokojnie same zostają w domu - malutka jeszcze na smyczy, ale to niedługo się zmieni. Razem się bawią, śpią (niestety razem z nami w sypialni), razem ganiają za kółkiem na spacerach.
Od posiadania jednego boksera lepsze jest tylko posiadanie dwóch....i więcej :)